Tak, jak w tytule – trochę sobie ponarzekam na pewne zachowania ludzi, które mi się nie podobają, a są to:
Ich narzekanie na leki, że to i to im nie pomogło, podczas, gdy ci sami ludzie nie dbają o własne zdrowie – imprezują za dużo, uganiają się za pieniędzmi (praca na parę etatów), żrą w nadmiarze, bo inaczej tego nie można nazwać, – chodzi tu o nałóg jedzenia niezdrowych rzeczy.
A ile żywności się wtedy marnuje, bo trzeba dużo i dobrze zjeść na imprezce :(.
Potem przychodzi np. taki sobie koronawirus i ludzie umierają, ale to najczęściej ci, co nie szanowali siebie.
A Polacy narzekają na maseczki, na to, że nigdzie nie można wyjść, że brak swovody, że nas zdepopulują, a prawda jest taka, że sami się depopulujemy swoją głupotą.
A jakoś w Chinach, czy Japonii nie słychać o covidzie.
I nie chodzi tu tylko o koronę – chodzi też o inne choroby.
Podam świeŻy przykład:
Otóż dziś mama rozamawiała ze swoją koleżanką na temat naltrexonu, którym wszystkie – ja, babcia i mama, zaczęłyśmy się leczyć.
Ta koleżanka powiedziała, że jej to nie pomogło i, że chyba wątrobę sobie tym rozwaliła. Mogło nie pomóc, ale w takich dawkach, jak się to stosuje np. w chorobie Hashimoto, nie ma takich skutków ubocznych, a z tego, co ja się orientuję, to ona miała problemy z wątrobą przed używaniem naltrexonu.
I to właśnie oni się źle prowadzą – mamy towarzystwo, a potem jest narzekanie, jakie to ja mam straaaaszne choroby /.
Ale wiem też, że nie mogę odpowiadac za innych, tylko za siebie, co też czynię.
Reaguję zaś tak emocjonalnie, bo wiem, jak trudno jest potem naprawić swoje zdrowie – sama choruję dość poważnie i to od urodzenia, ale jest to dla mnie trudny temat.
I nie mogę, po prostu nie mogę zrozumieć ludzi, którzy mają jako takie zdrowie i łatwiej byłoby im się leczyć, gdy ich choroba nie wykluczy z życia na długie lata.
Nie doceniają tego, co mają, a zdrowie jest cenne.
I na koniec sławetna fraszka Kochanowskiego:
"Szlachetne zdrowie
Nikt się nie dowie,
jako smakujesz,
aż się zepsujesz."
lub
"ile kosztujesz,
aż się zepsujesz".
Ponarzekałam sobie, bo to wraca w takich chwilach, jak widzisz człowieku moralne zepsucie ludzkości :D.
Ale i tak już jest ze mną dużo lepiej i, jak powiedziała moja znajoma, że najpierw mam myśleć o sobie, a potem o innych.
Teraz mi lżej, że się wyżyłam :D.
Na co chorujesz? napisz na priv. ja też jestem poważnie chory, ale to już na priv.