Śniło mi się najpierw, że oglądałam jakąś telenowelę, a jednocześnie byłam jej bohaterką, która chodziła sobie po kraju, szukała wody – było gorąco, a ja vchodziłam sobie po ścieżce, po polu i szukałam wody. Potem śniło mi się, że pojechaliśmy z mamą, brattem i babcią do Egiptu. Siedzieliśmy na stołówce i tam był szwedzki stół. Nagle przypomniało mi się, żeby nie pić wody w Egipcie na początku i, żeby uważać z tamtejszym jedzeniem, żeby nie było "zemsty faraona". PowiedziałAM to im i dodałam, że o tym właśnie mówił Śp. dr. Jaśkowski, żeby wody stant ąd nie pić,, bo wtedy te biegumki są murowane. Powiedziałam o cwaności obsługi, która bardzo dobrze wie o "zemście faraona" i, że potem taki turysta nic nie weźmie i oni mają pieniądze i mniej roboty. Brat powiedział, że doktor Jaśkowski przed śmiercią był chory psychicznie, że w ogóle był chory psychicznie, ale mama dodała, że przecież przed śmiercią sam się zgłosił do szpitala psychiatrycznego, więc to przemawia na jego korzyść. Początkowo byłam zła, że obrażżają doktora, który nie był chory psychicznie, tylko myślał trzeźwo, ale nieco mi ulżyło, jak mama powiedziała, że sam się zgłosił. Ale, niestety, wypiłam już łyk tej wodyy i się przestraszyłam. DOdam, że mama dała mi jakieś jedzenie i nawet iastko mi nałożyła, ale z pszenicą, której w realu nie toleruję, ale potem sobie przypomniałam, że mogę to jeść, bo w Egipcie jest czystsza pszenica, nie pryskana tak roundupem, jak np. w Europie, że jest leopszej jakości. Potem jednak stwierdziłam, że po łyku wody nic mi się jednak nie stanie.