Wczorajszy ciekawy sen

Śniło mi się, że rozmawiałam z babcią w kuchni o luteinie, że zostało parę kapsółek i babcia się pytała, czy mi pomaga. Odpowiedziałam, że nie, że dalej nic nie widzę, że za długo czekałam, żeby odzyskać wzrok i nic mi nie pomaga. Rozpłakałam się i widziałam, że babcia mnie rozumie, ale jest bezradna. Potem scena się zmieniła, płakałam, ale jechałam na koniu i wszyscy wokół krytykowali mnie za ten płacz, że coś jest ze mną nie tak. Potem znalazłam się w szkole, gdzie moja pani tyflopedagog powiedziała, że ona rozumie, że przecghodzę i tu użyła słowa, którego nie pamiętam, ale, żebym jednak przestała płakać. Potem śniło mi się, że śnił mi się sen, gdzie byłam na festiwalu dla niepełnosprawnych w CIechocinku i dsiedziałam między talerzami w restauracji i śpiewałam z zespołem "Partita" "dwa razy dwa". Nie znałam głosu najwyższego, ale udało mi się go dopasować samodzielnie i nawet fajnie mi to wyszło. Ten stół to była niby scena, oni stali, a ja siedziałam. Potem się obudziłam, oczywiście we śnie, okazało się, że ten sen nagrał się moim applewatchem. Zddziwiłam się, że zegarek potrafi nagrywać sny, a jednocześnie ucieszyłam, że będę mogła sobie nagrywać swoje sny. Chciałam podzielić się tą wiadomością z moim kolegą – Rafałem. Odtworzyłam ten sen z zegarka i znalazłam się znowu w środku tego snu – znowu śpiewaliśmy z "Partitą" "2 razy 2" i "Pytasz mnie, co ci dam".. Potem znalazłam się w sklepie zielarskim, gdzie coś kupowałam i w tle był ten festiwal i spotkałam p. Renatę – prezes stowarzyszenia "De facto". Rozmawiałyśmy i powiedziałam jej, że jestem na festiwalu, że będę śpiewać. Wyszłyśmy z herbapolu i w momencie, kiedy mówiłam, że będę śpiewać, na mojej twarzy pojawiła się maska, ale mimo niej zaśpiewałam pełnym głosem tak, że naprawdę było mnie słychAć "Odkryjemy miłość nieznaną" Alicji Majewskiej, a ściślej mówiąc, pierwsze słowa tej piosenki: "Nie graj cynika na siłę. Mało ci za to świat braw da. Nie mów, że wszystko w miłości już było, bo to nie prawda, nie prawda, nie prawda. Więc przestań cedzić złe słowa i patrzeć wzrokiem ponurym. Dla ciebie życie to knajpa portowa, dla mnie ocean, na którym". Refrenu nie zaśpiewałam oczywiście, tylko do tego momentu. Potem pani Renata zaproponowała mi, żebym poszła na studia, ja nie chciałam, ale ona mi powiedziała, że może mi tak załatwić, że będę miała lżej. Poszłam więc z pabnią Renatą do jakiejś sali wykładowej na zajęcia, wykładowca niby był, ale był rozgardiAsz, a p. Renata coś mi czytała i mówiła, ale widziałam, że była mną zmęczona i tym, że musi się mną "opiekować". Ja zresztą też.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *