Sen o lataniu.

Ten sen miałam z kolei 3 dni temu.
Śniło mi się, że leżałam sobie na trawie i mama z babcią – okazało się potem, że to był ktoś inny, jakieś obce kobiety, dawały mi do zjedzenia jakieś zielsko – były to rośliny koniczynopodobne i jeszcze jakaś trawa. Po tych roślinach zaczęłam latać – nagle uniosłam się w górę. Zaczęłam potem sterować rękami, żeby kierować lotem świadomie i mi się to udawało – wznosiłam się coraz wyżej, leciałam tam, gdzie chciałam lecieć. Czułam lekkość. W pewnym momencie przypomniałam sobie mit o Dedalu i Ikarze i pomyślałam, że nie mogę lecieć za wysoko, żeby słońce nie spaliło mi "tych rzeczy". Przypominam, że leciałam sama, bez użycia piór, czy wosku, jak w micie. Zniżyłam więc lot, a potem wylądowałam miękko z powrotem na trawie. Potem znalazłam się w szpitalu, bo byłam chora na jakieś dermatologiczne schorzenie. W związku z tym brałam mnóstwo leków. Powiedziałam lekarzowi o tym zielsku i, że go teraz nie biorę, więc stwierdził, że będę brała tylko tabulator.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *