Jeden komentarz

  1. Wiesz co, tak z uwagą przesłuchałem twoje muzyczne przemyślenia i mam kilka ciekawych refleksji. Jeśli chodzi o muzykę to jest tu podobnie jak w sporcie, ważne, żeby było uczciwie, ale każdy próbuje coś osiągnąć. Teraz co do kwestii batu, no cuż, dla jednego samo to, że ktoś ci już patrzy na ręce może być już batem, a dla innego jakiś sprawdzian czy egzamin,a danie materiału na zasadzie rozkmiń i kombinuj to też daje fałszywy obraz. No bo ktoś, co już ma coś wćwiczone i ogarnięte, ma jakąś bazę to sobie jakoś poradzi, a inny się podda i powie, eee tam, mi to chyba tam słoń na ucho nadepnął, to trzeba mieć dar. Oczywiście egzaminy stresują, ale to wynika moim zdaniem z naszej edukacji, bo my to wynosimy ze szkoły. Porażki są naturalną częścią rozwoju, małe dziecko jak uczy się chodzić to jak się przewróci to nie boi się wstać i spróbować jeszcze raz, to w szkole wiesz, się uczymy, że słuchaj, ogarnij to, bo pała będzie. Ciężko mi powiedzieć na ile egzamin służy uczniowi, a na ile nauczycielowi, bo ze swojej perspektywy jak studiowałem to mogę powiedzieć, że było wiele sytuacji, kiedy coś wychodziło dobrze, ale człowiek miał ku temu jakby taką sposobność, że wychwytywał jakieś sygnały zwrotne, bo nieświadomie nauczyciel przyspieszył oddech, albo zasłonił usta dłonią i ty nawet bezwiednie mogłeś się zreflektować i szybko coś poprawić, a to nie koniecznie wynikało z tego, że miałeś to opanowane tylko właśnie z takiej umiejętności wychwytywania takich niuansów, a egzamin pozwalał wyeliminować taki troszkę cheating. Egzamin jest po to, żeby można było zdać raport, że kształcenie przebiega tak i tak, że poziom procentowy tego i tamtego w ciągu roku u tylu i tylu wzrósł, a gdzie indziej zmalał i akurat wiadomo, że gdzieś to musi trafić, dlatego egzamin ma taką formę, żeby potem te wyniki były zrozumiałe dla wszystkich na górze. I tu się z tobą zgodzę, że czasami może motywować, bo jak komuś zależy tam na punkcikach no to będzie rywalizował na punkciki, tylko, że standardy się zmieniają, a najlepszym co motywuje jest wg mnie dobra informacja zwrotna, oraz prawidłowa celowa praktyka, czyli musisz wiedzieć po co coś robisz i jakie kompetencje w danym momencie rozwijasz, a to jest cholernie wyczerpujące, bo czasem będziesz na szczycie swoich możliwości, czasem pod szczytem, a czasem po za nim i to moim zdaniem odróznia dobry skuteczny trening od bezrefleksyjnej charówki, bo sumaryczny czas nie ma tu znaczenia, tylko liczy się czas celowego ćwiczenia, czyli ile uwagi jesteś w stanie poświęcić na coś. No i tutaj mamy te różnice indywidualne, że jeden się skupi przez 4 godziny, a drugi wytrzyma 4 godziny i powiedzmy 10 minut i chociaż wydaje się to niewiele to z punktu widzenia każdego treningu daje przewagę, ale ważny jest ten czas zaangażowania. I oczywiście, będziemy się różnić kompetencjami i poziomem, ale to też nie jest tak, że są tylko dwie grupy ludzi, totalne beztalencia, którym nic nie pomoże i ci co małym nakładem sił wyczyniają códa, bo takie mity też istnieją i fajnie, że masz musescore. Myślę, że kiedyś możemy pogadać o tym, bo sam jestem ciekaw jak z dostępnością tego programu, bo podobno da się nawet jakoś tworzyć tam partytury, a tu już mogłabyś nawet zapisać to do pdf dla widzących. Także życzę powodzenia i życzę skutecznego rozkminiania suzuki i rozwoju pasji. Viva la musica! Pozdróweczki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *